wtorek, 17 lutego 2015

Tytułem wstępu

    Na pomysł pisania bloga wpadliśmy krótko po przeprowadzce. Czuliśmy głęboką potrzebę dzielenia się ze wszystkimi bliskimi nam osobami radością z naszego Domu. I każdym małym postępem związanym z jego tworzeniem. Potrzeba realizowana była głównie poprzez MMSy, a radości było (i jest nadal!) mnóstwo, ponieważ jest tu mnóstwo do zrobienia. Wprawdzie nieśmiało zagadywani Znajomi utrzymywali, że MMSy bardzo lubią, i że wcale im pamięci w telefonach nie zawala 5 zdjęć dziennie (gdy Mąż to przeczyta gromkim głosem zakrzyknie "To oszczerstwo!". Możliwe, że trochę zaokrągliłam tą wartość, ale niewiele.). Nie wiadomo jednak do końca czy przez usta ich przemawiała tylko i wyłącznie szczerość, czy może szczerość pobudzona przez Męża wpatrzonego w delikwenta dość intensywnie oczętami z lekka cielęcymi. Dostaje takich oczów gdy mówi o Psach i o Domu (krzyk zza pleców "I o Żonie, no przecież!" Mhm). W każdym razie oczom takim odmówić ciężko. Trochę jakby kazano Wam kopnąć kociaka. Który ma dwa metry wzrostu i sylwetkę wyrzeźbioną ciężką fizyczną pracą w Domu i Ogrodzie. I zarost na twarzy bujny. W związku ze wszystkim powyższym znajomi potwierdzali,  że lubią i owszem, błagają o więcej. Tu tryumfalne spojrzenie Męża trafiało Żonę w środek czoła i wołało "Ha! Mówiłem, że to kochają!". Bo oczywiście to ja w zaciszu domowym i nie tylko nazywać go zaczęłam Człowiekiem Spamem. Chciałam tak opisać jego numer w moim telefonie, ale zrobił oczy wiecie już jakie. Nawet moje serce zmiękło i mu odpuściłam. Niech zna Chłopak dobroć Żony i jej łagodność.
Oficjalnie przyjęłam do wiadomości słowa wypowiadane przez Znajomych i oficjalnie w nie uwierzyłam. Nieoficjalnie, jako empatyczna połowa naszej ekipy, skupiłam się na lekkim błysku przerażenia w oczach niektórych Znajomych (błysk mógł być następstwem myśli: "Matko i córko jedyna, kolejne zdjęcia, gdzie ja to pomieszczę...nie panikuj, uśmiechaj się, ON patrzy...jeden dysk zewnętrzny o pojemności 1TB zajęły mi zdjęcia Fundamentów i Psów Wygrzewających się na Słońcu...ale co tam, kupię po prostu drugi...albo od razu pięć...."), drganiu kącików ust (gdy Mąż głosem donośnym obwieszczał iż przybił do ściany dwa gwoździe, jeden na miotłę drugi na mopa, i one tam sobie teraz wiszą, ale słowa nie oddadzą tego piękna, wieczorem przyśle zdjęcie) i lekkiego drżenia rąk (efekt całokształtu).
     W chwilach wspólnej samotności obwieszczałam w bliżej nieokreślonym kierunku jak fajnie byłoby mieć wszystkie nasze doświadczenia działkowe\domowe\podróżne\kulinarne zebrane w jednym miejscu. Zeszyt może? Albo internety? I może ktoś mógłby to przeczytać w tych internetach? I może wiedza ta mu się przyda? Pozwoli uniknąć jakiegoś błędu? Albo zainspiruje do ciekawej podróży? Albo po prostu ten ktoś (na przykład, czysto hipotetycznie, nasz Znajomy) mógłby wejść sobie na takiego, czysto hipotetycznego bloga i w dowolnej chwili obejrzeć wszystkie nasze zdjęcia. Od Fundamentów po Boazerię. Albo wejść by nie musiał. Jakby nie chciał. Pamięć w  telefonie wolna, zdjęcia obejrzane, wszyscy zadowoleni.
Kropla drąży skałę, więc któregoś dnia Mąż głosem natchnionym zakrzyknął:
-A może zrobimy bloga??! Można by tam wrzucać zdjęcia wszystkiego, i jedzenia, i wycieczek. I może komuś się to przyda? I wszyscy Znajomi będą mogli obejrzeć?
Na co Żona:
-Kochanie! To wspaniały pomysł! Jaki Ty jesteś mądry i pomysłowy! (i jeszcze trochę okrzyków pochwalnych. Może zrobimy na blogu dział "Pielęgnacja psychiki Męża" i tam będzie więcej o tego typu zabiegach...).
     I oto jesteśmy. Wiele rzeczy w naszym Domu robimy sami, popełniamy przy tym troszkę błędów, ale mamy również na koncie sukcesy, może dla kogoś nasze doświadczenia będą przydatne. Może również marzy skrycie o szafkach kuchennych stworzonych na bazie bardzo starych szaf rozłożonych na kawałki, ale nie wie jak się za to zabrać? Otóż Mąż wie i z pewnością o tym opowie. Albo Żona opowie, bo Mąż pewnie będzie robił coś. Cokolwiek. Taki typ. Nie usiedzi. Za to go uwielbiamy.
Możliwe, że ktoś marzy o ogródku swym warzywnym, ale również nie wie co, kiedy i jak. Opowiemy, opiszemy i jeszcze zdjęcia wrzucimy. Oczywiście sami ciągle się uczymy, bo to nasz pierwszy Dom i Ogród też pierwszy i dopiero jeden rok za nami. Ale paru rzeczy zdążyliśmy się już nauczyć i chętnie przekażemy je dalej.
     Zdarzyło nam się podróżować tu i ówdzie i trochę podróży jeszcze przed nami. I jeśli ktoś z Was zastanawia się jak to jest pojechać do Mołdawii rowerem, jak to zorganizować, jaką trasę wybrać, to o tym też napiszemy (w skrócie: jest fantastycznie. Nawet we wrześniu. Szczególnie w podróży poślubnej. Nie licząc tego jednego roku kiedy my się tam wybraliśmy. Żeby się wygrzać w mołdawskim słońcu po bardzo męczącym roku. Zgodnie z relacjami miejscowej ludności był to bardzo bardzo zimny wrzesień. Od dawna takiego zimnego września nie było. I mokrego. I wietrznego. Ale o tym później).
     Przetwory też robimy, i kosmetyki domowe, i środki czystości różnorakie. O tym wszystkim postaramy się słów kilka napisać.
Witajcie w naszych skromnych progach!


K. i M.

2 komentarze:

  1. Bliźniaku! Wasz blog narodził się w moje urodziny!
    Czy to prezent? :)

    Będę śledzić!

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka jakaś twórcza atmosfera dziś zapanowała:)i oczywiście, w prezencie od nas trochę wolnej pamięci w telefonie:D chociaż Marcin odgraża się, że on nie skończył zupełnie z MMSami...

    OdpowiedzUsuń